Przeskocz do treści

Przychodzi facet do domu po pracy i chce coś zjeść. Żona się pyta:
- Otworzyć ci puszkę?
- Cipuszkę później, najpierw daj coś jeść.

Chwali się jeden biznesmen drugiemu:
- Wiesz, jaka sekretarkę zatrudniłem? Zrobiła mi porządek w biurze, o wszystkim pamięta, a w łóżku jest lepsza od mojej żony!
Minął pewien okres, ten drugi biznesmen planuje urlop, ale chce, żeby firma chodziła jak w zegarku. Mówi do kolegi:
- Stary. Pożycz mi tej swojej sekretarki ma miesiąc.
- No problem, mówi tamten.
Po miesiącu spotykają się.
- I jak ?
- Miałeś rację. Przypilnowała wszystkiego. No, może w jednym się pomyliłeś:
- W łóżku nie jest lepsza od twojej żony.

Podczas jednego z wykładów na jednym z wydziałów PW odbywał się remont rur doprowadzających wodę do kranu przy katedrze, a wewnątrz tego wielkiego stołu siedziało właśnie dwóch robotników, przeprowadzających remont. Jednocześnie jeden z wykładowców prowadził właśnie wykład (dokładnie nie wiem na jaki temat). Wykładowca wyprowadzał skomplikowany wzór, kiedy nagle usłyszał:
- Co ty do k***y nędzy robisz? (Oczywiście powiedział to jeden robotnik do drugiego).
Wykładowca speszony odszedł od katedry na znaczną odległość, spojrzał na tablicę i stwierdził:
- Nie, wszystko jest w porządku.

Egzamin z botaniki. Student siedzi już prawie godzinę i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowił mu dać ostatnią szansę:
- No więc zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie, dostaje pan trójkę, jak nie, to pan oblał. No więc niech pan mi powie: ile jest liści na tym drzewie? - powiedział prof. wskazując za okno.
Student myśli...Ppatrzy na drzewo... Znowu myśli, wreszcie mówi:
- Pięć tysięcy osiemset czterdzieści dwa!
- A skąd pan to wie!? - pyta profesor.
- Aaaaa, to już jest drugie pytanie...

- Gdybyśmy przed baranem postawili wiadra: z wodą i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody! - odkrzykują słuchacze.
- Tak! A dlaczego?!
- Bo baran!

Młode małżeństwo leży w łóżku:
- Kochanie, a może byśmy.... Tak dawno tego nie robiliśmy!
Żona unosi się na łokciu i rzecze zdziwiona:
- No chyba ty!

Po budowie biega gość z łańcuchem.
- Po co ty ciągniesz ten łańcuch?! - pyta Zdzicha wściekły majster.
- No przecież nie będę go pchał!

Żona odbiera telefon od męża.
- Cześć kochanie! Wolisz maliny czy truskawki? - pyta mąż.
- A ty co, na bazarze jesteś?
- Nie, no skąd!? W aptece!

Na ulicy spotykają się koledzy.
- Łoł! Ale masz gajer! No w ogóle super wyglądasz! - mówi jeden z nich.
- No wiesz, mam własny biznes!
- No, no! Powodzi ci się. A co to za biznes?
- Burdel prowadzę! Ale początki miałem skromne! Moja żona, córka, teściowa...

- Halo! - krzyczy facet do słuchawki. Dodzwoniłem się do firmy Święta na telefon?
- Tak. Czym mogę służyć?
- A co wy w ogóle macie?
- Wszystko! Prezenty, renifery, Mikołaje, Elfy, choinki...
- Super! To poproszę cztery piwa, pół litra i dwie Śnieżynki!